Takich emocji w Lublinie nie było od dawna. Ulicami miasta przeszedł pierwszy w historii Koziego Grodu Marsz Równości

Takich emocji w Lublinie nie było od dawna. Ulicami miasta przeszedł pierwszy w historii Koziego Grodu Marsz Równości. Nie obył się jednak bez zakłóceń. Wobec kontrmanifestujących policja użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego oraz granatów hukowych. 

Marsz został otoczony kordonem, przed którym znaleźli się jego przeciwnicy. Środowiska narodowo-prawicowe próbowały zablokować drogę uczestnikom manifestacji, rzucali w nich kamieniem oraz butelkami a także używali wulgaryzmów i skandowali m.in. „Lublin miastem bez dewiacji”; na co maszerujący odpowiadali  „Lublin miastem akceptacji” a także „Lublin wolny od faszystów”. 

Marsz Równości wyruszył w drogę spod Zamku Lubelskiego, później ruszył zmienioną trasą w stronę al. Tysiąclecia. Kontrmanifestanci zablokowali go na skrzyżowaniu ul. Świętoduskiej i Staszica. Tam też policja rozwiązała zgromadzenie narodowców. Od tej chwili kontrmanifestacja stała się nielegalna.

Wg szacunków policji w Marszu Równości wzięło udział ok. 1,5 tys. osób. Jeśli chodzi o kontrmanifestację, policja podaje, że najbardziej agresywnych było ok. 200, kilkudziesięciu z nich zostało zatrzymanych na miejscu. W wyniku starć z narodowcami dwóch funkcjonariuszy zostało rannych. Policja będzie teraz badała materiał dowodowy.

 

IY/EK
fot. EK