Zakupowe szaleństwa

Ostatnia prosta przed Świętami Bożego Narodzenia to czas wzmożonych zakupów. Polacy masowo ruszają do marketów w poszukiwaniu prezentów i składników na świąteczny stół. Warto zdać sobie sprawę z tego, że za naszymi zakupami, stoją także techniki sprzedażowe, które sprawiają, że w naszych koszykach ląduje więcej, niż potrzebujemy.

Wg. psychologa społecznego dr Marcina Stencla, Większość z nas tworzy sobie taką iluzję racjonalności a wszyscy Ci, którzy chcą, byśmy kupowali więcej, świetnie potrafią to wykorzystać. A robią to na dwa sposoby. Pierwsza technika oddziaływania jest dość standardowa. Chodzi o odpowiednie zaprezentowanie produktu lub komunikatu, który dociera do odbiorcy.

– Zupełnie nową grupą są techniki, których podłoże zlokalizowane jest bardziej w wymiarze neuropsychologii i to one dzisiaj odgrywają największe znaczenie – mówi dr Marcin Stencel, psycholog społeczny z Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji w Lublinie

Jak podkreśla dr Stencel, badania potwierdzają, że dzisiaj podejmujemy decyzje różnymi zmysłami. Nie powinno nas więc dziwić, że gdy wchodzimy do supermarketu, to określone produkty – najczęściej owoce czy warzywa – są oświetlone w odpowiedni sposób, emitowane są określone kompozycje zapachowe a do naszych uszu dociera najczęściej spokojna muzyka. To wszystko ma wprowadzić nas w dobry nastrój i sprawić, że chętniej poddamy się zakupowemu szaleństwu.

Wszyscy znamy z autopsji świąteczne „przykazania” domowe. Najpierw: „zostaw, to na święta” a potem „jedz, bo się zepsuje”. Kiedy uświadomimy sobie, co nami kieruje, może nasza lodówka nie będzie pękała w szwach, ale – jak mówi sam dr Stencel – warto czasem pozwolić sobie na małą nagrodę, byle z umiarem 😉

 

EK
fot. pixabay