Były kokardki, przyszedł czas na piersi

Były kokardki, przyszedł czas na piersi. Sąd przesłuchał dwóch świadków w sprawie Tomasza Pituchy. Przypomnijmy, że radny odpowiada za znieważenie organizatora Marszu Równości w Lublinie. 

Jako pierwsza, swoje zeznania przed sądem składała Mirosława Marzec ze Stowarzyszenia “My Rodzice” zrzeszającego rodziców osób homoseksualnych. Radny PiS Tomasz Pitucha zapytał świadka, “czy gdyby chodził po ulicy ze swoją żoną, trzymając ją za piersi, czy to jest pożądany wyraz ekspresji seksualnej w przestrzeni publicznej?”.

– Przede wszystkim, nie wiem, czy żona by się zgodziła – kwituje świadek Mirosława Marzec

Mirosława Marzec odniosła się także do wypowiedzi radnego Pituchy na Facebooku. Powiedziała, że “wydaje jej się, że wypowiedź radnego rozgrzała nienawistną atmosferę wokół organizatorów i całego środowiska, co dało również przyzwolenie części mieszkańców Lublina do zaatakowania uczestników Marszu”.

Rozprawa rozpoczęła się upomnieniem publiczności. Przed salą sądową ktoś rozsypał (prawdopodobnie) sól, która w kulturze ludowej “jest toksyczna dla demonów, duchów i piekielnych ogarów”, rozsypana w drzwiach i oknach domu, ma go przed nimi chronić. Sąd ma zabezpieczyć nagranie z monitoringu i ustalić sprawcę.

Proces w sprawie Tomasza Pituchy toczy się od grudnia ubiegłego roku. Radny Prawa i Sprawiedliwości odpowiada z prywatnego oskarżenia za wpis na facebooku, w którym określił I Marsz Równości w Lublinie, jako promocję homoseksualizmu i pedofilii. 

Adwokaci Tomasza Pituchy złożyli szereg dowodów oraz wezwali własnych 10 świadków. Sprawa wróci na wokandę 23 kwietnia.

 

EK