„Co zrobię z Yeti, kiedy już go znajdę? Powinienem umieścić go w ZOO, ugościć w swoim domu, a może zamknąć w muzeum?” – recenzja książki “Yeti” Daniela C. Taylora

Bladoniebieska, niemal mroźna okładka z odciśniętą stopą – to właśnie “Yeti” Daniela C. Taylora, wydana przez Wydawnictwo Poznańskie. Ciekawe opinie na okładce zachęcają do czytania. Mnie z pewnym oporem. Nie byłam do końca pewna, czy chcę poświęcić czas na wędrówkę po Himalajach.

Daniel C. Taylor spędził dzieciństwo w Himalajach. Po ukończeniu studiów na Harvard University powrócił do badań nad poszukiwaniem yeti. Zajmuje się tym od 40 lat. W swojej książce zamieszcza relację z wypraw, które odbył od lutego 1983 do października 1990 roku.

“Tajemniczy Yeti według himalajskich legend jest człekopodobnym zwierzęciem zamieszkującym śniegi w pobliżu Mount Everestu”. Na ścieżkach swoich wypraw Taylor odnajdował ślady, odciski stóp, w książce zastanawia się, jakie zwierzę je pozostawia, stawia też hipotezę, że być może Yeti jest duchem. Taylor przeszukał 2,5 tysiąca kilometrów Himalajów. Najwięcej śladów znalazł w dolinie Barun w Nepalu.

Podróżnik postanowił również ocalić dziką przyrodę Himalajów. Został współzałożycielem Parku Narodowego Makalu – Barun w Nepalu, stworzył Obszar Chroniony Annapurny, a także przyczynił się do powstania Narodowego Rezerwatu Przyrody Czomolungma, który jest największym obszarem chronionym w Azji. W sumie w Tybecie powstało 18 rezerwatów przyrody.

W relacji ze swoich wypraw, Taylor szczególną uwagę zwraca nam na fakt, że nie powinniśmy zapominać o Naturze, niszczyć przyrody, za to musimy pamiętać o jej sile. Bo – jak pisze – “W tej dziczy tkwi klucz do zachowania świata. Ponieważ kiedy (i jeśli) udowodnimy, że Yeti nie istnieje, co się stanie? Ludzie stracą więź z podróżą przez ludzkie doświadczenie. Ludzie będą wtedy żyć w oddzieleniu od życia. I w tej ciasnej egzystencji zagubimy swój rodowód”.

Jeśli kogoś interesuje tajemniczy mieszkaniec Himalajów, to może być to książka dla niego, ale uprzedzam, że czytanie tej pozycji jest trudne, miejscami nudnawe, a nieliczne fotografie w niej zawarte, są słabej jakości. Jednak chyba nie o to w tym wszystkim chodzi, najważniejsze moim zdaniem, jest globalne przesłanie Taylora:
“Jeśli nie zmienimy siebie, ryzykujemy tym, że nasz gatunek pod względami mocniejszymi niż DNA zmieni się z sapiens (rozumnego) na Homo arroganticus”.

 

EK