“Miał świadomość, że popełnianie przestępstw to jego nałóg. Był ciekaw, czy zdoła go w sobie ujarzmić, szukając schronienia w przeszłości” – recenzja książki “Helikopter” Jonasa Bonniera

22 września 2009 roku w Sztokholmie doszło do napadu na najbardziej strzeżony w Europie budynku. Czterech ludzi, w ciągu 20 minut ukradło 39 mln koron szwedzkich, czyli ponad 16 mln złotych. Pieniędzy do dziś nie odzyskano.

Jonas Bonnier jako jedyny dotarł do uczestników napadu. Po przeprowadzeniu z nimi rozmów, stworzył powieść “Helikopter”, którą wydało wydawnictwo Znak.

W pierwszej części powieści poznajemy czterech mężczyzn: Samiego, Michela, Niklasa i Jacka. Kieruje nimi “mózg” operacji Zołan Pertovic. Wszyscy Ci panowie mieli już zatargi z prawem. Są może niezbyt błyskotliwi, ale robią wszystko, aby łatwo zdobyć środki do życia. Odznaczają się też niezwykłą troską o swoich bliskich. Twierdzą, że robią to dla nich. Drobiazgowo przygotowują się do skoku życia.

Gdy przypadkowo policja dowiaduje się o ich planach, błyskawicznie zmieniają termin napadu. 

Druga część książki to szczegółowy, rozpisany na minuty opis napadu. Biały helikopter Bell 206 Jet Ranger ląduje na dachu skarbca. Czterech mężczyzn, przez dach dostaje się do budynku. Cały napad obserwuje skonsternowana policja z komisarz Caroline Thurn na czele. Napastnicy rozłożyli wokół budynku 60m kolczatek, aby uniemożliwić dojazd radiowozu, zaminowali policyjne helikoptery.

Nie możemy się wprost oderwać od tej części powieści. Udziela się nam nerwowa atmosfera. Niemal zaczynamy kibicować napastnikom. Czy zdążą? Z historii wiemy, że tak. 

Co zrobili ze skradzionymi pieniędzmi? Czy pozwoliły im spełnić marzenia?

No cóż, zakończenie pozostawia nas z szeroko otwartymi oczami… Sprawdźcie sami! To świetna lektura. Tylko nie traktujcie jej jako poradnik!

 

EK