“Uczyć się od zła, żeby je zrozumieć i umieć zwalczyć w sobie i poza sobą.” – recenzja książki “Pustkowia” Arne Dahla

Marcowe, deszczowe popołudnie, ciemno, szaro, sięgam po nową powieść Arne Dahla “Pustkowia” wydaną przez Czarną Owcę. Przenoszę się do zalanego deszczem, mrocznego, bezkresnego Sztokholmu.

Tu Sam Berger – policjant lubiący luksusowe zegarki, prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia 15-letniej Ellen Savinger. Ponieważ od jej zniknięcia minęły już trzy tygodnie, nikt nie wierzy w to, że dziewczyna żyje. 

Jednak Berger nadal jej szuka. Kolejne tropy okazują się fałszywe. Policja pojawia się w kryjówkach tuż po przestępcy. Zawsze pojawia się tam też tajemnicza kobieta Nathalie Fredéu, która twierdzi, że to przypadek, przerwa w jej rowerowych wędrówkach. Berger zatrzymuje ją jednak i w trakcie przesłuchania okazuje się, że to Molly Blom – agentka Sapö (wewnętrznej policji). Przy okazji, oboje orientują się, że są znajomymi ze szkoły. Molly była wtedy skrzywdzona przez kolegę, a Sam nie pomógł jej.

Oboje postanawiają opuścić policję i zacząć samodzielne śledztwo na pustkowiach Sztokholmu.

Mieszkają w tajemniczym hangarze, podobnym do tego, w jakim Molly była torturowana przy pomocy mechanizmu przypominającego zegarek. Czy miłość Sama do luksusowych zegarków ma z tym coś wspólnego? Gdzie jest teraz kolega szkolny, który “zaraził” go pasją do czasomierzy? Czy teraz poluje na Sama?

W trakcie śledztwa Molly i Bergera okazuje się, że zaginęło siedem dziewcząt. Czy żyją? Policjanci rozpoczynają walkę z czasem. Berger już wie, że ktoś w ten sposób mści się bezpośrednio na nim.

Rozwiązywanie zagadki trwa od 25 października do 1 listopada. Czy wszystko kończy się szczęśliwie? No cóż, nie mogę zdradzić, bo zepsuję całą przyjemność czytania. Tak, ta książka potrafi zaciekawić. Dahl tak prowadzi akcję, że do końca nie jesteśmy pewni tego, co się wydarzy. Wprowadza wiele wątków, które poruszają także, m.in., problem uchodźców w Szwecji.

Powieść Dahla skłania do refleksji. Przede wszystkim, po lekturze, zastanawiamy się, jak rodzi się zło? Czy każde zło można usprawiedliwić krzywdami doznanymi w przeszłości?

Warto też zwrócić uwagę na ciekawe postacie kobiece, które wykreował Dahl. Wyraziste, obdarzone charyzmą.

Szczerze zachęcam do lektury. Dahl, chyba świadomie, kończy powieść w dość zagadkowy sposób. Być może chce nas zachęcić do kolejnej książki pt. “Bezdroża”. 

Przeczytajcie “Pustkowia”. Choćby po to, żeby:
“Uczyć się od zła, żeby je zrozumieć i umieć zwalczyć w sobie i poza sobą.”.

 

EK